w
googluj

Astro 3.0.13


ico
Astro to klient poczty e-mail dla kont Gmail oraz Office 365 (a w przyszłości kolejnych), który zaprzęga sztuczną inteligencję w celu zapewnienia lepszej organizacji skrzynki. Astrobot powstał w 2016 roku i sugeruje akcje do zrobienia, może odpowiadać na pytania, wykonywać za nas zadania i robić nawet zabawne rzeczy. Dostępny jest dla Androida (wersja opisywana) oraz iOS, a także na komputery biurkowe Mac (Windows jest w planach). Działa też z serwisami Alexa oraz Slack, zaś integracja z innymi jest na muszce producenta. Program jest powszechnie zachwalany i wręcz trudno znaleźć jakąkolwiek negatywną opinię na jego temat. Szczerze mówiąc, szukaliśmy jednak kogoś, kto by go skrytykował, ponieważ sami mamy do niego tak negatywny stosunek, że nawet go... nie skonfigurowaliśmy. Więc publicznie oświadczamy: nie wiemy, jak dokładnie działa. Ale i tak go szczegółowo opiszemy. Choć z innej perspektywy. Naszym zdaniem: o wiele ważniejszej.

Dlaczego aplikacji, która daje tak wielką wygodę, jak automatyzacja działania skrzynki e-mailowej, nawet nie sprawdziliśmy w akcji? Dlatego, że nie chcieliśmy mieć do czynienia ze sztuczną inteligencją mającą dostęp do naszej skrzynki. Ale czy nie można by wykorzystać jakiejś testowej skrzynki? Niby tak, ale szkoda zachodu, bo wniosek byłby taki sam. Nie chodzi bowiem o to, że wykonanie Astro jest złe (bo pewnie jest wspaniałe i wszystko śmiga, jak należy), ale chodzi o to, do jakiej kategorii należy. A należy do kategorii, która z roku na rok będzie się pewnie popisywać coraz to bardziej spektakularnymi wyczynami. Za sztuczną inteligencją jednak zawsze - czy może raczej: póki co - stoi naturalna inteligencja. Aplikacja Astro to jednak niby martwy pomocnik do organizacji żywych rzeczy. Siłą rzeczy oznacza to, że musi znać treści wiadomości i oceniać, co w nich jest ważnego, a co nie. Zwłaszcza, że z biegiem czasu ma się stawać coraz lepsza. Lecz ktoś pociąga za sznurki. Ktoś naciska ENTER. Jasne, że skrzynki należące do Google'a i Microsoftu są przeszukiwane przez własne boty tych firm. Jeśli mamy tego najpopularniejszego Gmaila, to jesteśmy prześwietleni wzdłuż i wszerz, a nawet na wylot - i wzwyż. To jednak jedna firma, którą w dodatku można w wymiarze mobilnym zlikwidować tylko i wyłącznie poprzez ekstremalnie trudną fizyczną likwidację mobilnego urządzenia z jej systemem. (A alternatywa Apple wcale nie jest aż tak dla prywatności dobra). Jesteśmy niewolnikami, ale w wypadku Astro mamy już wybór. Czy na pewno chcemy udostępniać informacje osobiste kolejnej firmie?

Przejdźmy do pewnych ciekawych rzeczy, które można znaleźć w oficjalnych materiałach Astro (np. FAQ), aby przemalować obraz całej tej sytuacji parafrazami i ich własnymi słowami:
• nie znają ani nie przechowują haseł do podłączanych kont e-mailowych - pod tym względem jest normalnie. Astro łączy się ze skrzynkami jak zwyczajny klient,
• po przyłączeniu skrzynki, zgadzamy się, że Astro będzie synchronizować e-maile i związane z tym dane konta do ich serwerów w chmurze Amazon Web Services, gdzie będą zaszyfrowane, ale potem używane do zapewnienia, utrzymania i poprawy serwisów Astro - ostatnie stwierdzenie jest niby normalne, ale też jakże za bardzo ogólnikowe. Diabeł tkwi w szczegółach,
• bezpośredni cytat, bo już mocniejszy: "Our automated systems analyze user data, including emails, to provide you personally relevant features, such as email insights or email categorization" - dalej czytamy, że żaden człowiek nie będzie nas w stanie zidentyfikować jako konkretnego indywiduum. Tak więc Astro używa podobnego schematu działania, jak Google, lecz Google szuka słów kluczowych w celu wyświetlania spersonalizowanych reklam. Jaki jest zaś model biznesowy Astro? "Astro is FREE for People and Teams",
• czytamy też, że "w dobrej wierze" ludzki dostęp do danych może mieć miejsce z ważnych przyczyn bezpieczeństwa - czyli dane są niby szyfrowane, bla-bla-bla, ale jednak ktoś może mieć do nich dostęp... UPS!,
• po usunięciu konta przez użytkownika następuje likwidacja posiadanych przez producenta backupów danych po 14 dniach - tak piszą,
• "Put simply, we do not intend to sell your data" - tak też napisali, wiedząc, że pytanie o sprzedaż danych może kiedyś paść. Ale spokojnie! Nikt was o to nie oskarża. Tu chodzi tylko o to, że wy sami otrzymujecie te dane w ramach dawanej przez was oferty stycznej yntelygencjy.

Następny cytat, już ostatni, zasługuje na osobny akapit. Skąd w ogóle pomysł na aplikację? "With so many emails sent from inbox to inbox, the expierence should be getting more intelligent". Niby nic, marketingowe ba-bu ba-bu i karaluchy pod poduchy, ale posłuchajmy uważnie następnego zdania: "There's more valuable data in email than any other workplace tool, and this data is ripe for analysis and automation". (HelloAstro.com/about - 12 lipca 2017 roku, 20:04 CEST; jakby ktoś pytał). Po polsku: "W e-mailach znajduje się więcej wartościowych danych niż w jakimkolwiek innym narzędziu pracy i dane te dojrzały / są gotowe do analizy i automatyzacji". Mwahaha, powiedzcie, że nie umiemy tłumaczyć! Ale mówicie, że chodzi o inny kontekst? Ale czy nie zawsze chodzi o to, aby nie powiedzieć czegoś wprost? Wiecie, że nie żyjemy w idealnym świecie. Astro to superowy serwis, który jest za darmo. Tworzony z miłości? No dajcie spokój...

Podsumowując: macie zilion e-maili i nie wiecie, co z nimi zrobić? Macie 3 opcje: 1) używać Astro - inni użytkownicy to kochają, ale tu chodzi o Was: czy z całego serca pragniecie, aby Wasze wiadomości były analizowane przez kolejną firmę i przynajmniej pośrednio przez ludzi?; 2) rzucić pracę - i na bezrobociu spokojnie zorganizować całą skrzynkę; 3) wszystko skasować - tak, bo jeśli ktoś wysłał Wam ważnego e-maila, to wyśle go na pewno jeszcze raz.

Wymagania!
Zależne od urządzenia

Licencja: Freeware (darmowa)
Oceń program:
-/5

Ocena: 1 (1 głosów)

Strefa Download programu
Astro



Astro dla Android
2018-03-29

Ilość pobrań: 11 | W tym miesiącu: 0 | W poprzednim miesiącu: 0

Komentarze (0)
Astro